Nie tak dawno w świecie herbaty ponad sto różnych firm walczyło o względy konsumentów. Te dobre czasy jednak minęły, a przemysł herbaciany uległ procesom globalizacji i multinacjonalizacji. Dawniej prawie wszystkie marki należały do małych, zazwyczaj rodzinnych przedsiębiorstw i przez nie były zarządzane. Ich właściciele nie dysponowali co prawda ogromnymi budżetami reklamowymi, ale wciąż poszukiwali różnorodności, która – jak głęboko wierzyli – jest nie tylko najlepszym sposobem zwrócenia na siebie uwagi konsumentów, ale również jedyną szansą na przetrwanie i osiągnięcie sukcesu. Taka filozofia zrodziła rynek, na którym toczyła się uczciwa, ale zacięta walka o to, aby zaoferować coś lepszego od innych i dzięki temu zdobyć przychylność klientów. W rezultacie zwycięzcami tej szlachetnej rywalizacji byli zarówno konsumenci, jak i herbata, której jakość stawała się coraz wyższa.
Nowe, bezbarwne czasy
Świat się zmienił i pod pewnymi względami stał się lepszym miejscem – zmiana jednak nie zawsze oznacza postęp. Dawniej świat herbaty żył własnym życiem, był ruchliwy i zmienny, podobny do wielobarwnego gobelinu, na którym przeplatały się różne wizje i pomysły na przyszłość, znajdujące odbicie w różnych markach herbat. Dziś gobelin ten stracił kolor, a herbata na naszych oczach przemienia się z dzieła sztuki w zwykły towar. Tracą na tym przede wszystkim klienci, ale traci również przemysł i pracownicy.
Niektóre marki, o których była mowa, wciąż istnieją na rynku, ale zwykle nie są już własnością ludzi, którzy je stworzyli – globalizacja doprowadziła do koncentracji niezliczonych małych firm w rękach kilku międzynarodowych kompanii. Herbaty o znajomo brzmiących nazwach, dawniej kojarzonych z różnorodnością, dziś często pochodzą z jednej fabryki. Ogromne międzynarodowe korporacje zwróciły swój wzrok w stronę przemysłu herbacianego w nadziei na zyski – aby zapewnić swoim akcjonariuszom, wspólnikom i szefom lepsze dochody wykupiły interesy wizjonerów, którzy stworzyli tak wspaniałe marki i sprawili, że herbata stała się ulubionym napojem wielu ludzi. Od tamtej pory wielkie firmy dążą do dominacji na rynku, do bycia numerem jeden – nie w jakości jednak, ale w sprzedaży. Robią więc użytek ze swoich ogromnych budżetów promocyjnych, aby na nich budować swoją tożsamość, która w dzisiejszych czasach jest kwestią reklamy, a nie jakości. Prawda jest smutna: największe marki wyróżniają się dzisiaj... najsłabszą jakością.
Zwycięzcą w dzisiejszym świecie jest właściciel korporacji, a nie – jak to bywało dawniej – konsument. Diametralnie zmieniając kompozycję herbat, które niegdyś słynęły ze swojej jakości i niepowtarzalnego smaku, reprezentujący żelazną logikę zysku „ludzie interesu” ograniczają wydatki – poszukując tego, co tanie, nie poszukują zarazem tego, co dobre i bardzo świadomie poświęcają jakość dla pieniędzy. W takiej sytuacji przyszłość przemysłu herbacianego stoi pod ogromnym znakiem zapytania.
W pogoni za zyskiem
Sri Lanka jest ojczyzną herbaty cejlońskiej, która przed laty zbudowała potęgę największych światowych firm produkujących herbatę. Dziś w przemyśle herbacianym znajduje tu zatrudnienie (bezpośrednio lub pośrednio) ponad 1 000 000 ludzi! Poczynając od zwykłego pracownika, na właścicielu plantacji kończąc wszyscy wiedzą, czym jest dobra herbata i zdają sobie sprawę, jak bogatą tradycję dziedziczą. Cejlończycy są naprawdę dumni ze swojej herbaty. Niestety w „nowej epoce” jakość może nie stanowić już żadnego powodu do dumy. Marki, które kiedyś szczyciły się czystą cejlońską herbatą i wykreowały swój wizerunek w połączeniu ze znakiem jakości Pure Ceylon Tea, porzuciły wyspę w poszukiwaniu nowej, tańszej, jednak gorszej herbaty.
Wszystko to coraz bardziej przypomina patologię, w jaką popadł przemysł kawowy. Wielkie korporacje zdobywają większe zyski niż kiedykolwiek dotąd, podczas gdy produkujące kawę kraje cierpią ubóstwo, nie mogąc sprzedać swoich upraw po najniższych nawet cenach. Producenci kawy w południowej Afryce popełnili „samobójstwo”, rezygnując z dawnych, tradycyjnych i sprawdzonych metod uprawy. Kawa smakuje dziś gorzko, jak nigdy wcześniej, a gorycz ta powinna być przestrogą dla plantatorów herbaty, którzy już wkrótce zmierzą się z podobnymi problemami. Tzw. „nowi producenci” nakłaniani są przez międzynarodowe kompanie do produkcji kawy i herbaty po zaniżonych kosztach i bez przywiązywania wagi do jakości. Sprzedają oni co prawda bardzo słaby produkt, ale za to w bardzo dużych ilościach i przy niskich nakładach pracy, co przynosi im duże zyski. Nie warto mieć złudzeń, że dla konsumentów gorsza herbata będzie jednocześnie herbatą tańszą – obniżenie kosztów produkcji, wprowadzenie wysokiej komercyjnej „wydajności”, pakowanie herbaty w coraz tańszych fabrykach na całym świecie nie obniżyło i nie obniży cen na sklepowych półkach. W efekcie wzrastają dochody korporacji, zaś jakość sprzedawanej przez nie herbaty spada. Ci zaś plantatorzy kawy i herbaty, którzy ciągle jeszcze cenią jakość, pozostają wierni tradycji i czują się zobowiązani wobec konsumentów, mogą już wkrótce stracić pracę. Groźba zresztą nie dotyczy tylko ich. Agresywna polityka największych potentatów może okazać się dobrą, krótkoterminową strategią komercyjną, ponieważ ich przedstawiciele rzeczywiście wykazują swoim akcjonariuszom coraz wyższe dochody. Prowadzona długofalowo, wyniszczy jednak zarówno przemysł, jak i ludzi, którzy za nim stoją. Pogoń za coraz niższymi kosztami produkcji, doprowadzić może też do całkowitej standaryzacji herbaty. Możliwe, że już wkrótce międzynarodowe firmy zaoferują swoim klientom dużą gamę kolorowych, różnorodnych opakowań kryjących tę samą, wystandaryzowaną herbatę sprzedawaną pod różnymi, egzotycznie brzmiącymi nazwami.
Moda na jakość
Gdyby ta zmiana szła w parze ze zmianą stylu życia lub ewolucją upodobań klientów, wszystko byłoby w porządku, ponieważ świat musi ulegać przeobrażeniom i regułą jest, że pewne tradycje ulegają z czasem wyczerpaniu, podczas kiedy pojawiają się nowe. Ironia jednak tkwi w tym, że konsumenci wciąż poszukują najwyższej jakości, a nawet są gotowi więcej zapłacić za tę jakość – wciąż domagają się świeżych, zdrowych i naturalnych produktów. Tak więc wielkie firmy, decydujące o losie przemysłu herbacianego, działają wbrew swoim klientom, wyrządzając im krzywdę, ale jednocześnie skazując swoich pracowników i samych siebie na niebyt – ostatecznie bowiem nie ma przyszłości bez jakości.
Jest tylko jedna marka, która pozostała wierna swoim korzeniom i pozostaje niezmienna, pomimo zmieniającego się świata. Dilmah została założona w 1988 roku jako firma produkująca czystą cejlońską herbatę – tak jest do dziś i tak będzie jeszcze długie lata. Dzięki miłośnikom dobrej herbaty ta początkowo mała, rodzinna, skromna firma, która bez wsparcia wielkich nakładów finansowych przeżywała trudne początki, po kilkunastu latach stała się jedną z pięciu największych firm herbacianych świata.
Naszą aspiracją nie jest jednak być marką numer 1 na świecie, ani 2, 3 lub 4, ale raczej być marką najwyższej jakości. Cała nasza rodzina wierzy, że jedyną drogą do sukcesu jest ta droga, jaką obrali wielcy wizjonerzy – twórcy pierwszych herbacianych marek stworzonych w początkach XIX wieku. Dziś kroczymy ich śladem i tak jak oni niegdyś kierujemy się zasadą: ZRÓŻNICOWANIE I JAKOŚĆ. Nasze zdrowe, najwyższej jakości herbaty, pochodzą z jednego miejsca, czyli Cejlonu, ale jednocześnie reprezentują różne regiony wyspy – miejsce wzrostu herbaty jest decydujące dla jej smaku, tak jak w przypadku najlepszych win.
Rodzinna etyka
W Dilmah przestrzegamy kilku prostych, ważnych w rodzinie zasad. Po pierwsze uczciwość: jasno i precyzyjnie, już na opakowaniu informujemy konsumentów o pochodzeniu naszej herbaty; lojalność: niezmiennie, rok po roku sprzedajemy wciąż tak samo dobrą herbatę – chcemy być wiarygodni i lojalni wobec konsumentów, aby w przyszłości móc oczekiwać tego samego z ich strony; tradycja: w naszych paczkach znajdują się tylko najlepsze herbaty, tzw. Orthodox Teas; pasja: założyciel Dilmah od wielu lat osobiście dokonuje selekcji i degustacji każdej nowej herbaty; poświęcenie dla jakości: o herbatę dbamy od szkółki na plantacji, poprzez wszystkie etapy jej produkcji i paczkowania, po dystrybucję, dzięki czemu możemy z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że Dilmah wprost z herbacianego ogrodu trafia do filiżanki; poświęcenie dla konsumenta: oferujemy prawdziwe, zdrowe herbaty o wyjątkowej jakości i świeżości; etyka: sprzedajemy naszą herbatę uczciwie – wyeliminowaliśmy pośredników, aby herbata trafiła bezpośrednio do konsumentów, a pieniądze z jej sprzedaży powróciły na Cejlon.
Spróbujmy!
Tym, co wszyscy możemy zrobić dla dobra herbaty (i swojego własnego dobra!), to wybrać jej jakość. Czasem zastanawiamy się, czy coś jeszcze w dzisiejszym świecie zależy od nas, czy naprawdę wciąż mamy jakikolwiek wybór? Odpowiedź brzmi – tak, wybór należy do nas. Spróbujmy wybrać!
Dilhan C. Fernando, Colombo, 2004









