Za przykład niech posłuży krótki fragment „Chłopów” Stanisława Reymonta. Warto zwrócić uwagę nie tylko na podniosłą atmosferę towarzyszącą degustacji, ale też na szczegóły parzenia i serwowania herbaty.
- Ciężka zima latoś.
- Pewnie, że nie letka. A może mleka zagotować na rozgrzewkę?
- Dziękuję, gdybyście mieli herbatę!...
- Była ci, była, jeszcze jesienią, kiej mój chorzał na brzucho, przywiezłam z miasta, ale wyszła, a nie wiem u kogo by na wsi znalazł...
- Nie potrzeba, nie, herbatę mam ze sobą, zagotujcie mi tylko wody...
- Wrzątku niby!
Przystawiła garnczek z wodą do ognia i siadła z powrotem do kądzieli. A on wciąż się nagrzewał nie bacząc na ludzi ni ich szepty i uwagi, dopiero gdy się woda zagotowała, wydobył z jakiegoś papierka herbatę, zasypał, sam sobie wziął z półki biały garnuszek, nalał wrzątku i przegryzając kawałkiem cukru, popijał.
Potem umilkł znowu, nalał sobie drugi raz herbaty, usiadł przed kominem i z dobre parę pacierzy nie rzekł ani słowa.







