Dilmah

Mity, legendy, historie... Prapoczątki chińskiej herbaty

Należy się chyba pogodzić z faktem, że prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się na pewno, kiedy napar z liści krzewu herbaty stał się domowym napojem, albo też w jaki sposób odkryto, że liście te dają godny zainteresowania smak w połączeniu z gorącą wodą.

Powszechnie przyjmuje się, że herbata pochodzi z Chin, o czym świadczy sama jej nazwa – angielskie „tea” jest derywatem chińskiego ideogramu the, a rosyjski „czaj” innego chińskiego określenia - ch’a. Początki napoju nazwanego znacznie później herbatą sięgają jednak niepamiętnych, zanurzonych w mrokach niezapisanej historii czasów. Opowieści dotyczące jej pochodzenia, chociaż pełne uroku, bywają dość zawiłe i zagmatwane, a najczęściej są po prostu zmyślone – już na pierwszy rzut oka widać, kiedy opowiadana historia jest nieprawdopodobnym wytworem bujnej wyobraźni, a nie źródłem historycznym. Okazuje się, co nie powinno dziwić, że od dawien dawna herbata jest inspiracją dla poetów…

Należy się chyba pogodzić z faktem, że prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się na pewno, kiedy napar z liści krzewu herbaty stał się domowym napojem, albo też w jaki sposób odkryto, że liście te dają godny zainteresowania smak w połączeniu z gorącą wodą, a nawet w jakich okolicznościach rozpoczęła się uprawa i produkcja herbaty na szerszą skalę. Na szczęście człowiek pozbawiony prawdy historycznej nie pozostaje bezsilny wobec przeszłości – tworzy na jej temat piękne legendy, które zresztą, jak utrzymują mitologowie, zawsze mają w sobie ziarno prawdy, bo powstają pod wpływem prawdziwych wydarzeń.

Skrzydlata herbaciarka

Jedna z nich przypisuje odkrycie herbaty starej kobiecie, która codziennie rano chodziła na targowisko niosąc w dłoniach czarkę wypełnioną złocistym płynem. Pomimo, że spragnieni ludzie pili z niej chciwie od rana do samego wieczora, czarka nigdy się nie opróżniała. Zarobione w ten sposób od kupców pieniądze staruszka rozdawała napotkanym na ulicy sierotom i żebrakom. Pewnego razu zawistni ludzie schwytali ją i osadzili w więzieniu za czynienie czarów. „Herbaciarka” wyfrunęła nocą przez więzienne okno, oczywiście ze swoją filiżanką herbaty w dłoniach – w ten sposób cudowny napój trafił gdzieś daleko w świat, w którym pozostał do dziś.

Powieki świętego

Inna, pochodząca z Japonii historia, zyskała sobie niemałą sławę. Wspomina ona mianowicie o wielce religijnym księciu, a przy okazji buddyjskim świętym o imieniu Budhidharma, trzecim synu króla Kosjuavy. Postanowił on – w ramach dobrowolnej pokuty oraz k’woli ubogacenia duchowego – prowadzić bezustanne religijne medytacje. Postanowienie to zakładało oczywiście bezwarunkowy zakaz snu. Przez wiele lat asceta dobrze wypełniał swoją wolę, ale pewnego dnia uległ cielesności – podczas rozmowy z Najwyższym zasnął na krótką chwilę. Aby hańba taka już nigdy się nie powtórzyła, Budhidharma wyrwał sobie powieki i na zawsze zakopał je w przeklętym dla niego miejscu. Kiedy w swoich podróżach, po wielu latach ponownie zawitał na wzgórze upokorzenia, odkrył cud – porzucone powieki zapuściły korzenie i rozrosły się w gęste krzaki, jakich nigdy dotąd nie widział. Zaciekawiony skosztował liścia z krzewu i od razu pojął, że posiada on tajemniczą, zbawienną moc oddalającą od człowieka sen. Doniósł o swoim odkryciu przyjaciołom, a ci z kolei swoim przyjaciołom – w ten właśnie sposób o herbacie wkrótce usłyszał cały świat.

Nieproszona audiencja

Najsłynniejsza legenda dotycząca odkrycia herbaty związana jest jednak z postacią historyczną – cesarzem chińskim Shen Nungiem. Otóż lubiący przyrodę władca-zielarz, zasiadł pewnego dnia pod drzewem popijając świeżą gorącą wodę, kiedy nagle nieoczekiwany podmuch wiatru strącił do niej nieznany mu wcześniej liść. Kierowany ciekawością przyrodnika cesarz postanowił sprawdzić właściwości rośliny i zamiast pozbyć się zielonego intruza, spróbował ozdobionej nim wody. Okazało się, że listek nadał jej przyjemny dla wrażliwego cesarskiego podniebienia posmak. Tak została zaparzona pierwsza w historii herbata... 

Cesarski zielnik 

Wiele źródeł utrzymuje, że Shen Nung jest również autorem pierwszej, pochodzącej z około 2737r. p.n.e pisemnej relacji dotyczącej degustacji herbaty. Cesarz, nazywany „boskim uzdrowicielem”, wynalazca wielu chińskich ziół leczniczych, podkreślał przede wszystkim zdrowotne właściwości nowej rośliny. W swojej medycznej księdze poczynił zatem uwagęo gorzkawej w smaku roślinie t’u rosnącej w dolinach, przy strumieniach, oraz na niektórych wzgórzach w prowincji Sichuan położonej we wschodnim Tybecie. Ziele to jest zbierane trzeciego dnia trzeciego miesiąca, a następnie suszone. Cesarz-lekarz zanotował m.in., że herbata jest w stanie zneutralizować aż 72 trucizny, ale, co najważniejsze, opisał medyczne właściwości herbacianych liści: „Dobre na guzy i ropnie pojawiające się na głowie, lub na pęcherze. Rozprasza uderzenia gorąca wywołane nadmiarem flegmy jak też zapalenie klatki piersiowej, kłopoty z nerkami i gorączką. Poza tym gasi pragnienie i zmniejsza chęć do snu. Cieszy i krzepi serce”. Uwagi Shen Nunga wydają się dziś zaskakująco aktualne, gdyż zostały potwierdzone zarówno doświadczeniem, jak też licznymi badaniami. Niestety – zbyt aktualne, aby mogły być czymś więcej, niż tylko czarującą mistyfikacją. Otóż „księga Shen Nunga” w rzeczywistości została spisana dopiero w okresie panowania dynastii Neo-Han (25-221r. n.e.), a uwagi dotyczące herbaty dodał nieznany autor już po siódmym wieku, kiedy ch’a stała się popularna i powszechnie dostępna. 

Oset Konfucjusza

Kolejnym śladem obecności herbaty w historii jest „Shih Ching”, czyli „Księga ód” wydana przez Konfucjusza w 550r. p.n.e. W odzie dziesiątej pojawia się następujące, tajemniczo brzmiące zdanie: „Kto twierdzi, że t’u jest gorzka?”. Obecnie orientaliści są zgodni co do faktu, że autorowi chodziło tu jednak nie o herbatę, ani nawet o herbaciany liść – t’u oznaczał w tym przypadku... rodzaj ostu. Jak widać, również ten, wydawałoby się pewny ślad – słowem t’u  oznaczano przecież również herbatę – prowadzi donikąd.

Wang Piu w Watu

Cztery wieki później, około 50r. p.n.e., Wang Piu wspominał o kupionej w miejscowości Watu t’u, którą „przygotował we wrzątku”. Istnieje szansa, że relacja ta dotyczy właśnie herbaty, jako że położona w prowincji Sichuan Watu uznawana jest do dziś za kolebkę przemysłu herbacianego. Być może była ona tu uprawiana już w czasach Wang Piu. Być może tym razem wieloznaczne słowo t’u oznacza właśnie herbatę, a nie oset...

Gan Lu na Mengu

Prowincja Sichuan jako miejsce narodzin chińskiej herbaty pojawia się również w nieco późniejszej, pochodzącej z okresu panowania dynastii Han (25 – 221r. n.e.), rzadko przywoływanej przez źródła legendzie o młodzieńcu Gan Lu. Kiedy powrócił on do Chin ze studiów w Indiach, przywiózł ze sobą siedem sadzonek herbaty, które zasadził na górze Meng. Historia wydaje się prawdopodobna, a jednak skrupulatni i jak zawsze podejrzliwi badacze pełni są wątpliwości: czy wbrew innym źródłom, ojczyzną herbaty są jednak Indie, nie zaś Chiny?

K’u t’u generała

Od III w. n.e. relacje dotyczące herbaty stały się częstsze i znacznie bardziej wiarygodne. Hua T’o, sławny lekarz i chirurg zmarły w 220r. n.e., pozostawił zapis odnoszący się do herbaty. Napisał: „Picie k’u t’u [gorzkiej herbaty] pomaga w myśleniu”. Z kolei Chen Shous w swojej „Historii Stanu Wu” wspomina: „Kiedy tylko Sun Hao (242-283) władca Wu, wydawał obiad, zawsze podawano siedem szengów wina. […] Wei Yao (jeden z jego generałów) nie był w stanie wypić więcej niż dwóch szengów. Sun Hao potraktował go wspaniałomyślnie i zamiast wina podał mu w sekrecie ch’a, czy też ch’uan”.

Cnota skromności

W końcowym okresie panowania dynastii Chin (265-420) Lu Na zarządzał regionem Wu Hing w prowincji Chekiang. Ilekroć generał Hsieh An (320-385) składał mu wizytę, Lu Shu, bratanek Lu Na, nie mógł się nadziwić, dlaczego jego wuj nie czyni żadnych stosownych przygotowań i w dodatku nie ma śmiałości jego poprosić o pomoc. W sekrecie zgromadził więc mnóstwo obfitego jedzenia dla wielu osób i kiedy Hsieh An po raz kolejny zaszczycił jego wuja wizytą; kiedy znów służący podali tylko czarki z herbatą i tacę z owocami, wówczas dumny z siebie Lu Shu polecił wnieść półmiski przygotowanych zawczasu potraw. Uczynił to, gdyż liczył bardzo na pochwałę i uznanie w oczach wuja. Jakież było jego zdziwienie, kiedy po pożegnaniu znakomitego gościa, gospodarz wymierzył nieroztropnemu młodzieńcowi czterdzieści razów rózgą i rzekł: „Nie potrafiłeś uświetnić mojego nazwiska ani wysokim urzędem, ani uczoną mądrością – dlaczego więc pragniesz zhańbić mnie psując mój skromny, ale szlachetny posiłek, który przygotowałem czcigodnemu Hsieh An”?

Kwestia smaku

W tym okresie podkreślano jednak przede wszystkim zdrowotne, a nie towarzyskie atrybuty herbaty. W 317 roku generał Liu Kun prosił listownie swojego bratanka  Liu  Yen,  ówczesnego  zarządcę Yenchow w prowincji Shandong, o prawdziwą t’u, która miała się stać dla niego remedium na depresję wieku średniego. Z kolei na podstawie notatki pozostawionej przez Shi Shuo pochodzącej również z IV wieku wynika, że nie wszyscy jednakowo wysoko cenili herbaciany napój: „Teść cesarza Hui Ti, Wang Mang, który pił duże ilości herbaty, zwykł częstować nią również swoich przyjaciół. Im jednak napój ten wydawał się zbyt gorzki i najczęściej odmawiali, tłumacząc się drobną niedyspozycją”. 

Ciekawe i nieco tajemnicze zdarzenie miało miejsce podczas rebelii zorganizowanej przez czterech książąt dynastii Chin. Wspomniany przed chwilą cesarz Hui Ti (259-306) został zmuszony do opuszczenia na jakiś czas stolicy. Wracającego na cesarski dwór władcę, stojący w bramie miasta eunuch przywitał herbatą podaną w garncu.

Hasło: herbata

Około roku 350, w słowniku „Erh Ya” autorstwa wybitnego uczonego Kuo P’o, po raz pierwszy pojawiła się definicja herbaty. Występująca pod nazwą kia lub k’u t’u herbata jest tu określana jako „napój powstały z liści przez ich zagotowanie”. Autor stwierdza również, że pierwsze w sezonie zbiory są nazywane t’u, zaś ostatnie ming. Hasło ze słownika „Erh Ya” jest uznawane za pierwszą w pełni wiarygodną relację dotyczącą herbaty, z której niektórzy badacze wyciągają wniosek, że historia uprawy chińskiej herbaty rozpoczęła się właśnie ok. 350 roku.

Fascynujący aromat

Herbata w czasach Kuo P’o była wciąż jeszcze głównie medycznym wywarem, prawdopodobnie przygotowywanym z surowych zielonych liści, o charakterystycznym gorzkim smaku. Już wkrótce jednak medyczna mikstura zmieniła się w codzienny napój. A wszystko dzięki swojemu aromatowi. Przykuł on uwagę pisarki Pau Ling-hui, która napisała utwór zatytułowany „Aromatyczna Ming [herbata]”. Wzmianki o herbacie pojawiają się również w spisanej w IV wieku historii dynastii Chin („Chin Shu”). Jak podaje źródło, zarządca Yangehow, Huan Wen (312-373), odkąd po raz pierwszy poczuł aromat herbacianego naparu, na obiad jadał tylko owoce, do których za każdym razem zamawiał aż siedem porcji naparu (niektóre przekazy podają, że takie nawyki kulinarne wynikały ze skąpstwa władcy...). Ta powszechna, narastająca fascynacja herbatą w sposób naturalny spowodowała poszukiwania nowych, lepszych metod jej uprawy i produkcji, pozwalających wydobyć z niej jak najwięcej aromatów.

Przypieczona masa

Pierwszy opis procesu produkcji herbaty znajduje się w słowniku „Kuang Ya” autorstwa Changa I (dynastia Wei, 386-535). Wedle autora świeżo zebrane w prowincjach Hubei i Sichuan listki były formowane w płaską masę, którą następnie przypiekano, aż uzyskała czerwonawy kolor, przecierano na drobne kawałki, które umieszczano w porcelanowym słoiku. Tak przygotowane liście zalewano wrzącą wodą, a następnie dodawano korzeń imbiru i pomarańczę do smaku.

Cesarska muza

Wielki miłośnik herbaty, cesarz Wu Ti (483-493), okazując swoje uwielbienie dla tego napoju, jasno wyraził swoją wolę: „Nie czyńcie mi dziękczynnych ofiar z bydła; podajcie mi tylko ciasto, owoce, suszony ryż, wino i przede wszystkim dużą ilość herbaty”. 

W tym okresie narodziła się tradycja rezerwowania najlepszych liści dla cesarzy. Shan Ch’ien-Chih, kronikarz dynastii Sung (420-479), zanotował: „Dwadzieścia li [około 26 km] na zachód od miasta Wucheng, prowincji Chekiang, stoi góra Wen, na której wzrasta herbata przeznaczona na cesarską daninę”. Z relacji innego kronikarza wynika zaś, że miejsca, w których znajdowały się uprawy herbaty traktowane były w sposób wyjątkowy. U K’un Yuan Lu czytamy: „150 li [ponad 200 km] na północny-wschód od miasta Hsu P’u w prowincji Hunan, wznosi się porośnięta herbatą góra Wu She. Barbarzyńskie wierzenia nakazują miejscowym tańczyć i śpiewać na jej szczycie, ilekroć jakieś szczęśliwe wydarzenie ma miejsce”.

Pod koniec VI wieku Chińczycy zaczęli powszechnie traktować herbatę jako coś więcej, niż tylko skuteczne lekarstwo – uważano ją za wytworny napój, o którym pisano wiersze i układano pieśni. Dla poety Chang Meng-vana (557-589) była uosobieniem świeżości. W swoim wierszu „Na tarasach w Chengtu” napisał: „Aromat t’u wzbudza we mnie wszystkie sześć namiętności: zadowolenie i złość, smutek i rozkosz, upodobanie i uprzedzenie; jej smak roznosi się ponad dziewięcioma regionami”.

Księga herbaty

Przemiana herbaty z lekarstwa w napój potwierdza autor „Kuen Fang P’u”. Jego zdaniem herbata została po raz pierwszy przygotowana jako napój w regionie Wen Ti za czasów panowania dynastii Sui (589-620) i była wówczas oceniana jako „dobra, ale niepoważana”. Przy okazji wciąż jeszcze służyła jako znakomity „eliksir na trujące gazy cielesne i remedium przeciw letargom”.

Pomimo powszechności ch’a w VI wieku, dopiero w 780 roku ukazała się pierwsza publikacja w całości poświęcona herbacie i obejmująca całość ówczesnej wiedzy na jej temat. Autorem „Ch’a Ching” był wytrawny znawca i kiper Lu Yu. Impulsem do jej napisania było powszechne wśród kupców zainteresowanie wiedzą na temat herbaty – zarówno uprawą, jak też przygotowaniem. Lu Yu przytaczał w swoim dziele historie i wypowiedzi dotyczące herbaty, wypowiadane zarówno przez postaci historyczne jak też legendarne. W jego książce można przeczytać takie na przykład zdanie przypisywane jednemu z cesarzy dyastii Han: „Herbata ma na mnie coraz większy wpływ. To zadziwiające. W dodatku nie potrafię wskazać przyczyny mojego upodobania i duchowego upojenia”. Dzięki publikacji Lu Yu herbata zyskała na szlachetności – zarówno kultura jej picia, jak też metody zbiorów i obróbki liści osiągnęły w Chinach wyższy poziom. Przestała ona oznaczać zanurzone we wrzątku zielone, surowe listki, przyprawione korzeniami dla „poprawienia” smaku naparu. Dzięki Lu Yu metody parzenia uległy znacznemu udoskonaleniu. Zwrócił on uwagę m.in. na wymaganą temperaturę wody i jej odpowiednią jakość, niezbędną do zaparzania liści.

Podatek herbaciany

W tym czasie herbata stała się tak popularna, że Tih Tsung już na początku swojego panowania, w roku 780, obłożył ją podatkiem. Był to pierwszy podatek nałożony na herbatę w dziejach, który jednak wzbudził tyle emocji i sprzeciwów, że po niedługim czasie został cofnięty. Precedens nie pozostał oczywiście bez skutków – czternaście lat później podatek powrócił już na stałe. Niestety – w przeciwieństwie do bajkowego początku naszej opowieści, jej koniec jest, jak widać, bardzo materialny.

Herbata w historii

Herbata, jaką znamy dzisiaj, narodziła się w ciągu dwóch wieków – pomiędzy panowaniem cesarza Wen Ti z dynastii Sui (589-620), któremu autor „Ch’a P’u” przypisywał pierwsze wykorzystanie liści herbaty dla przygotowania orzeźwiającego napoju, a panowaniem Tih Tsunga z dynastii T’ang, kiedy został ustanowiony pierwszy podatek, a herbata stała się dochodowym towarem handlowym. Jedną z ciekawszych relacji dotyczących sposobu przygotowywania herbaty w tym okresie zawdzięczamy dwóm arabskim podróżnikom przemierzającym Chiny ok. 850 roku. W swoich zapiskach podróżniczych odnotowali oni, że herbata jest w Chinach napojem powszechnym, oraz zapisali przepis na jej przyrządzenie i zastosowanie: „Zagotować wodę i wlać wrzątek na liść. Napar chroni Chińczyków przed nerwicami”. Relacja ta świadczy o tym, że Chińczycy w IX wieku parzyli herbatę tak, jak robimy to dziś i podobnie jak my dzisiaj, wierzyli w jej zdrowotne właściwości.

Za podsumowanie niech posłuży nam opinia Johna Blofelda: „Każda warstwa chińskiego społeczeństwa odegrała swoją rolę w tworzeniu historii herbaty […] – cesarze i chłopi, pustelnicy, buddyjscy mnisi, wędrowni lekarze, mandaryni, piękne kobiety, rzemieślnicy, garncarze, poeci, pieśniarze, malarze, architekci, ogrodnicy, koczownicy handlujący końmi i politycy przekupujący herbatą zagrażających cesarstwu najeźdźców…”. 


 

Herbata Dilmah RSS

Archiwum

Newsletter

E-mail

linia
Wyłączny przedstawiciel w Polsce Gourmet Foods sp. z o.o.ul. Wybrzeże Gdyńskie 6a, 01-531 Warszawa tel +48 22 531 69 50 info@dilmah.pl       t-bar