Otóż uchwyty (uszka) zostały do herbacianych czarek dodane 4 tysiące lat później i nie w Chinach, a w Europie. Chińczycy ich nie potrzebowali (i do dziś nie potrzebują), ponieważ nie piją herbaty tak gorącej jak Europejczycy.
(Wnikliwi czytelnicy zauważą wprawdzie, że Shennong w swej czarce pije wrzątek, ale pamiętajmy, że Shennong nie był zwykłym człowiekiem – miał nefrytowe ciało i zatruwał się 70 razy dziennie, nic więc dziwnego, że trzymanie czarki z wrzątkiem nie stanowiło dla niego problemu.)
Tak więc filiżanka w jej dzisiejszej formie, czyli z uchwytem, to wynalazek europejski. Początkowo sprowadzano je, tak jak wcześniej czarki, z Chin, ponieważ Europejczycy nie potrafili produkować porcelany, a gdy się już nauczyli (na początku XVIII wieku) potrzebowali jeszcze nieco czasu, aby uruchomić produkcję masową, zaspokajającą potrzeby błyskawicznie rosnącej rzeszy miłośników herbaty. O tym jednak opowiemy przy okazji odcinka, w którym nasza bohaterka otrzyma swoje śliczne uszko.
Tu wspomnijmy jeszcze o jednym, nieco niewygodnym dla autorów komiksu szczególe. Gdybyśmy trzymali się wszystkich, a nie tylko wybranych faktów, to filiżanka istniejąca (nawet bez uchwytu) od 2737 r. p.n.e. nie mogłaby być porcelanowa. W rzeczywistości bowiem porcelana została w Chinach wynaleziona w … VII wielu n.e. Tak więc albo nasza filiżanka nie jest porcelanowa (a właśnie że jest!), albo – mówiąc delikatnie – mija się z prawdą i w 2737 r. p.n.e. na świecie jej jeszcze nie było (a właśnie że była!), albo … niech żyje licentia poetica (niech żyje!).









