Otóż, jak większość roślin, herbata ma swoje wymagania dotyczące klimatu, w którym chce być uprawiana. Po pierwsze temperatura nie powinna przekraczać 32°C, szczególnie przy niewielkich opadach. I to jest chyba jedyny warunek klimatyczny, który Szwecja spełnia: opady nie są wprawdzie zbyt obfite, średnio ok. 500 mm rocznie (dla porównania, cejlońskie wzgórza otrzymują rocznie ponad 2000 mm deszczu), ale tak wysoka temperatura to rzadkość, więc może przy intensywnym podlewaniu mogłoby się udać. Niestety dolna granica nie pozostawia żadnych złudzeń: herbaciane krzewy usypiają (tzn. wstrzymany zostaje ich wzrost i rozwój), gdy temperatura spada poniżej 13°C, szczególnie jeśli równocześnie dni stają się krótsze niż 11 godzin i 15 minut. Jeśli chodzi o długość dnia, herbata nie narzekałaby więc w Szwecji przez 7 miesięcy w roku (nie podobałoby jej się tylko od października do lutego). Jeśli zaś chodzi o temperaturę – średnia dobowa temperatura w Uppsali (gdzie żył i pracował Karol Linneusz) wynosi 5.1°C i tylko trzy miesiące w roku pozwalają cieszyć się średnimi dobowymi temperaturami wyższymi niż herbaciane minimum: czerwiec (14,3°C), lipiec (16,6°C) oraz sierpień (15.1°C).
Innych przyczyn można więc już chyba nie szukać. Powyższe dane jednoznacznie wskazują, że gdyby nie perypetie związane z pozyskaniem sadzonki, historia szwedzkiej herbaty byłaby… jeszcze krótsza.
(Klimat Szwecji opisaliśmy na podstawie informacji znalezionych na stronach www.worldclimate.com oraz www.worldclimateguide.co.uk, prezentujących historyczne dane klimatyczne ze wszystkich chyba stacji meteorologicznych na świecie. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto szuka nowego mieszkania!)









